Przedstawiamy niezwykłą, piękną, kreatywną i inspirującą postać.   
Walentyna Szady urodziła się w grudniu 1925 roku, w ziemi chełmskiej, we wsi Staw, w… stodole. ,,…Stodoła była wielka, wysoka, z desek. Dach pokryty słomą”…
Nietuzinkowy jest początek dziejów kobiety, która odnalazła w sobie motywację, siłę i zapał do spisania swojej historii. Nietuzinkowa historia spleciona z losami wielu ludzi, z miejscami, które czas przemalował lub zatarł, z wydarzeniami, o których uczą (bądź nie) szkoły. Jak sama twierdzi: ,,…Czasem nawet mi trudno odgadnąć, czym się kierowałam w niektórych sprawach. Przywrócić obrazki bliskie memu sercu. Świat dzieciństwa jest zawsze z nami, szczególnie, gdy było ono udane, mimo problemów, nawet grozy. I żeby nie umknęły razem z przemijaniem czasu – nasze, naszego pokolenia przeżycia, przygody, historyjki, które uważam za nader ciekawe.

Bardzo chciałabym, żeby ludzie, z którymi stykałam się na drodze mojego życia, sytuacje, okoliczności, pozostały w kadrze jak najdłużej”…

Nietuzinkowe są również okoliczności narodzin pisarskiej twórczości Pani Walentyny. W roku 2012 drukiem pojawiła się Jej autobiografia pod znamiennym tytułem ,,Pod skrzydłem Anioła Stróża”. W tym samym roku wydana została biografia Leona Szady ,,Książkę tę pisało życie”, oparta na pamiętnikach bohatera i opracowana przez Jego córkę.

Spostrzegawczy czytelnik zwróci uwagę na wiek autorki – redaktorki. Wprawdzie kobietom lat się nie wylicza, ale w tym przypadku owe lata mogą wielu zainspirować i pomóc im nabrać wiary w siebie i swoje możliwości. Dla celów publikacji, Pani Walentyna z pomocą swojego siostrzeńca nauczyła się obsługi komputera, na którym spisała te historie. Dzisiaj (a mamy rok 2022), nadal zapisuje swoje przemyślenia, spostrzeżenia, historie z tą jednak różnicą, że słaby wzrok uniemożliwia Jej korzystanie z komputera. Powróciła więc do tradycyjnych, ręcznych notatek, z konieczności wykonywanych za pomocą pisaków. Kolejny dowód na to, że trudności, nawet te rosnące można pokonywać, odpowiednio się do nich dostosowując.
Ciekawie opisane, niezwykłe podróże w przeszłość magicznie przeniosą czytelnika w rzeczywistość zdarzeń minionych: pięknych, trudnych, tragicznych, wzruszających. Pozwolą spojrzeć z perspektywy dziecka na otaczający wówczas świat: polityczne niepokoje, żydowskie rodziny, okupację, konspirację, chełmskie getto, tajne nauczanie, strach przed ,,pożogą za Bugiem”. Lektura ukaże szpital dla rannych uchodźców w Chełmie z 1944 roku, ujawni kim były Farbiszanki, zarysuje życie w pierwszych latach po wojnie, na chwilę przerzuci do Lublina, by w końcu ugościć w Poznaniu.

O biografii Leona Szady Pani Walentyna pisze we Wstępie i w Przedmowie:

,,Tęsknota za dawnymi czasami przyciągnęła mnie do wspomnień mego Ojca. Odnalazłam je i z kartek powiało ciepłem, odgłosami zapracowanej wsi, przyśpiewkami, zapachami pól, spokojem rozsłonecznionych pól letnich. Wróżby, tradycje.
Otworzył się przede mną bogaty świat, który już nigdy nie powróci…”
,,…Chciałam przybliżyć młodzieży ciekawy splot przygód życiowych naszych dziadków. Nie tylko bezideowe ,,na luzie”, wulgarne, bez hamulców obyczajowych książki mają ich uczyć życia…”
,,…Teraz żałuję, że zbywałam zafascynowanego i powracającego do wspomnień Ojca (…). Dopiero niedawno odkryłam całe bogactwo szczegółów i ciekawych sytuacji, które jego spostrzegawczość zarejestrowała. Wzruszam się, przerażam, podziwiam i bawię. Zachęcam do lektury.”

Książki wzbogacone są fotografiami z archiwum rodzinnego Pani Walentyny.

Chełmska Biblioteka Publiczna im. Marii Pauliny Orsetti udostępnia w swoich cyfrowych zbiorach biografię Pani Walentyny oraz Pana Leona: strona cyfrowego katalogu Biblioteki.

Losy rzuciły Panią Walentynę do Poznania, gdzie mieszka od 1949 roku. Lata spędzone w Wielkopolsce obfitowały trudnościami, niepewnością, strachem, smutkiem ale też radością, uśmiechem, dobrymi ludźmi, chwilami szczęścia.

Bardzo wyjątkowe promyki radości zaczęły się pojawiać w 1994 roku, gdy po śmierci ojca Pani Walentyna wraz z mamą zostały same w niewielkim mieszkaniu w bloku. Raz po raz dawały się słyszeć tajemnicze dzwonki do drzwi. Za drzwiami jednak nikogo nie było, tylko na wycieraczce pojawiały się… bukieciki kwiatków, a z czasem portreciki obu Pań. Tak rozpoczęła się wieloletnia, niezwykła przygoda ,,Babcinek”. Małe mieszkanko stało się nieformalną świetlicą dla dzieci z bloku. Każdego dnia gromadzili się tu najmłodsi spośród sąsiadów chłonąc ciepło, mądrość, zrozumienie i wsparcie płynące od obu Pań. Po lekcjach odrabiały tu zadania domowe korzystając z pomocy Pani Walentyny. Pożyczały od Niej książki czy słowniki. Jednocześnie starały się sprawiać radość swoim gospodyniom pomagając w drobnych czynnościach, obdarowując laurkami czy śląc pocztówki z wakacji. Po latach, jako dorosłe zapraszały na ważne wydarzenia swojego życia.
Tak, w sposób niezamierzony i nieuświadomiony powstał swojski, nieskomplikowany ,,pomost międzypokoleniowy” oparty na otwartości, szacunku, wrażliwości i chęci poznania.
Całość opisana w krótkim opowiadaniu może ,,…zainspiruje seniorów jak przeżyć w radości i spełnieniu kolejne lata swojego życia.”

Facebook